czwartek, 5 października 2017
Tort gryczany z grzybami i orzechami.
Gryka z przydomowych ogródków zebrana? Wymłócona? Kosze grzybów z lasu przytargane? Orzechy się suszą? To znaczy, że jest prawie wszystko, żeby zrobić ten nadzwyczajny gryczany tort! Najpierw jednak słówko o gryce! Trochę żartowałam z tą gryką w przydomowych ogródkach, a trochę nie!
Etykiety:
gryka,
grzyby,
kasza gryczana,
orzechy włoskie,
polifenole,
pszczoły,
rośliny miododajne,
rutyna,
shiitake,
tort,
tort wytrawny,
witaminy B,
żywność funkcjonalna
czwartek, 21 września 2017
Ocet - mon amour!
Ocet w naszym kraju kojarzy się głównie z octem spirytusowym i wraz z cukrem oraz solą ma utrwalone miejsce w historii. To brak cukru na początku sezonu przetwórczego w czerwcu 1976 roku uruchomił spiralę wydarzeń, które doprowadziły do tego, że na sklepowych półkach pozostały jedynie sól i ocet. Niedawno odwołał się do tego stanu Donald Tusk w jednym ze swoich przemówień skierowanym do Brytyjczyków w kontekście Brexitu. Straszył ich, roztaczając wizję pustych sklepów, jedynie z octem i solą na półkach. Podchwycił to John Olivier w swoim satyrycznym programie, mówiąc, że przecież Brytyjczycy uwielbiają „salt and vinegar” i pokazał stosy rozmaitych chipsów o smaku tych dwóch przypraw, więc nie da się ich tą perspektywą przerazić, podobnie jak nie da się przerazić Francuzów perspektywą wina i bagietek. To jest bardzo zabawny odcinek! Jest TU, gdyby ktoś chciał obejrzeć.
Etykiety:
fermentacja,
fermentacja octowa,
kwas mlekowy,
kwas octowy,
mykotoksyny,
ocet,
ocet domowy,
ocet jabłkowy,
ocet owocowy,
odchudzanie,
patulina,
robienie octu,
vinegar
środa, 9 sierpnia 2017
Coś jakby flan czyli grzeszne przyjemności!
Dzisiaj ciasto! Moje ulubione. Idealne na lato. Łatwe i pyszne! Jak się pewnie domyślacie składa się z samych grzesznych składników. Nic nie da się powiedzieć na jego usprawiedliwienie! Masło, cukier, tłuste mleko, biała jak śnieg mąka i jajka. Gorzej być nie może! No chyba, żeby wierzch udekorować skwarkami ;o)
piątek, 28 lipca 2017
Melanż z bobem i kiszonymi cytrynami.
- Oho, missed approach - mówi Pan Domu patrząc na przelatującego nad naszymi głowami bociana, który mija gniazdo i znika za topolami. - Poszedł na drugi krąg - mówi lotniczym slangiem. Sam jest pilotem, więc ma z bocianami pokrewieństwo dusz. Tylko czekam, aż zacznie klekotać i stawać na jednej nodze! Na Żuławach ciągle wieje, na dodatek nierzadko z kilku kierunków na raz więc rozliczanie lądowania nie jest łatwe, a trzeba wiedzieć, że bociany jak samoloty (lub odwrotnie) startują i lądują zawsze pod wiatr. Z wiatrem natomiast defekują. Instynktownie wiedzą, na którą stronę wystawić kuper, żeby bryzgnąć poza gniazdo i nie narobić sobie na nogi.
niedziela, 11 czerwca 2017
Sztuka fermentacji! Kiszone cytryny rządzą!
Zapach gnojówki z pokrzyw to niezawodny znak, że wiosna osiągnęła już swoją pełnię i niepostrzeżenie stanie się upragnionym latem. Porą roku, którą wypełnia oglądanie się oraz nawzajem w poszukiwaniu kleszczy, a także zbieraniu ślimaków i wynoszenie ich kilogramami za betonową drogę, w nadziei, że zajmą się rzepakiem sąsiada.
wtorek, 9 maja 2017
Jarmuż z grzybami shiitake z sosem sezamowym czyli wszyscy będziemy weganami!
Przez tydzień byłam weganką! Była to moja odpowiedź na akcję zorganizowaną przez Stowarzyszenie Empatia, które walczy z niehumanitarnym traktowaniem zwierząt. Jak z pewnością wiecie, wystartowałam z pozycji wegetariańskiej, więc nie musiałam dusić apetytu na mięsa, ale i tak dieta okazała się wyzwaniem, nie jakimś znowu wielkim, ale musiałam zachowywać czujność. Mimo tego zamówiłam w Nero z rozpędu Espresso Macchiato, a innym razem zjadłam ciastko, w którym było mleko w proszku, co przeczytałam po fakcie. Powiecie wielkie rzeczy - parę kropli mleka. No cóż, tu chodzi o zasady, a nie o ilości!
Etykiety:
efekt cieplarniany,
grzyby,
jarmuż,
migdały,
sezam,
shiitake,
sos sezamowy,
weganizm,
wegańskie,
wegatariańskie,
wegetarianizm,
zmiana klimatu
sobota, 8 kwietnia 2017
Czosnek niedźwiedzi z fasolą! Ach, co to był za ślub! ;o)
Jak to na przednówku - zapasy w spiżarniach powoli się kończą, a nowości dopiero zaczynają nieśmiało wyłazić z ziemi! Nie bez powodu wymyślono post! Nadano w ten sposób prymitywnemu niedojadaniu duchowy sens, co służyło też kontrolowaniu paroksyzmów niezadowolenia, bo jak wiadomo człowiek, a zwłaszcza Polak, jak głodny, to zły! To było kiedyś!
czwartek, 16 marca 2017
Moje serce zostało w Hoi An z sałatką z zielonego mango!
Cam Chau to dzielnica Hoi An. Stąd nad morze jest jakieś 20 minut rowerem. Połowę tej drogi jedzie się groblą pośród pól ryżowych. Czasami jest mijanka z motocyklem, a czasami trzeba ominąć bawoła wodnego. Bawoły są nadal używane do uprawy ryżu. Pękate, stalowo-szare z wielkimi rogami! Mimo rogów i olbrzymiej masy wyglądają dobrotliwie i łagodnie. Po obu stronach grobli pracują na polach ludzie. Stoją godzinami zgięci w pół, po kolana w wodzie. Głównie kobiety. W lutym ryż jest na półmetku z trzymiesięcznego okresu wegetacji, więc wygląda jak podrośnięta trawa. Z grobli skręca się na asfaltową drogę, jedną z wylotówek z miasta, co oznacza, że wjeżdża się między samochody, autobusy i motocykle. Na szczęście jest też dużo rowerów - w kupie raźniej! ;o) Prawie każdy hotel oferuje je gościom za darmo. Inaczej trudno byłoby się po Hoi An poruszać. Miasto liczy 120 000 mieszkańców i jest dość rozległe. Malowniczo położone nad rzeką Bon, która wariuje na finale swojej drogi do morza. Tworzy wysepki, zakola, odnóżki. Wygląda na mapie jak poszarpana przez kota koronka.
poniedziałek, 20 lutego 2017
Interaktywne przyjęcie w wietnamskim stylu czyli sajgonki „zrób to sam”!
Wygląda na to, że zostaliśmy adoptowani przez wietnamską rodzinę! Spędziliśmy z nimi najważniejsze w tym kraju święto o nazwie Tet czyli inaugurację Księżycowego Nowego Roku, jeździmy na ich rowerach, a z seniorem rodu, i z jego inicjatywy piliśmy wódkę o mało wietnamskiej nazwie Putinka. Ciepłą. Wyższym stopniem zespolenia mogą być chyba tylko więzy krwi. Ale po kolei!
wtorek, 24 stycznia 2017
Wietnam czyli Sajgon i wegańska zupa Pho.
Sajgon ma ponoć 12 mln mieszkańców i 7,4 mln motocykli. Dla porównania, w Rzymie, który dobiega 3 mln mieszkańców, jest ok. 400 tys. jednośladów. Poza nasyceniem, różnica jest jeszcze jedna, rzymskie motocykle czasami zatrzymują się, te tutejsze nigdy, no chyba że dojadą do celu! Przechodzenie przez jezdnię, nawet na pasach (!) i na zielonym (!) polega na tym, że trzeba wkroczyć między jadące gęstym strumieniem motocykle i iść z zawziętą konsekwencją, doprowadzając, do tego, że niektóre ominą cię z przodu, a inne z tyłu.
sobota, 31 grudnia 2016
Szczęśliwego Nowego Roku!
Przejrzałam sobie mijający właśnie rok! Nie ma w nim szminek od Diora, ani ciuszków pret-a-porter, ale są ogórki kiszone, maliny zrywane prosto z krzaka, bukiety polnych kwiatów, kawka wypijana latem na tarasie, chleb z chrupiącą skórką i kot Ryjek zawsze pod ręką…💜
piątek, 16 grudnia 2016
Polish hummus czyli hipsterska kapusta z grochem.
Trudno wyobrazić sobie bardziej polskie danie od kapusty z grochem! Znane było już w czasach, gdy Puszcza Białowieska była młodnikiem. Kapuściane głowy pyszniły się na słowiańskich zagonach, groch wspinał się po prapolskich tyczkach i oba warzywa względnie łatwo wytrzymywały do przednówka pozwalając przeżyć Mściwojom, Gniewomirom i Rzepichom zimę, o jakiej teraz nie mamy bladego pojęcia. Ma zatem kapusta z grochem piękny rodowód! Jest zdrowa, tania i łatwa do zrobienia! Musi się jeszcze stać modna! Ja dzisiaj właśnie w tej sprawie!
poniedziałek, 5 grudnia 2016
Dlaczego lepiej zrobić masło orzechowe w domu?
Dzisiaj propozycja, która może wydać się mało porywająca, ale nie przesądzajmy rozwoju wypadków! Domowe masło z orzechów ziemnych! Wbrew potocznej nazwie, orzechy ziemne wcale orzechami nie są, tylko roślinami strączkowymi, podobnie jak soja, groszek, bób czy fasole. Tak samo jak wymienieni członkowie rodziny, orzechy ziemne są niezwykle bogate w białko, a więc są wartościowe jako pożywienie dla człowieka. Że nie wspomnę o tym, że są smaczne!
sobota, 26 listopada 2016
Brukselka kapustka niewielka!
Zanim dojdę do brukselki, chciałabym nawiązać do finału tegorocznego letniska, które niespodziewanie zamieniło się w jesieniowisko, ocierając się także niekiedy o zimowisko, gdy szron pokrywał pola, a temperatura nocą spadała do minus 3 stopni. Na zewnątrz, rzecz jasna! Mocnym akcentem każdego sezonu jest pakowanie. Dobytek wywozimy z dwóch powodów - myszy i złodziei.
niedziela, 6 listopada 2016
Suszone owoce! Jesienny SUPERFOOD!
Przywiozłam dzisiaj z miasta dwa kolejne pudła po bananach. Na mienie przesiedleńcze! Pomysł podpatrzony na pruszczańskiej giełdzie rupieci! Handlarze przywożą wszystko w tych bananowych pudłach, które mają tę przewagę nad innymi kartonami, że mają pokrywę (nie trzeba zaklejać pudła) i po bokach dziury na ręce! Wprawdzie mają też dziurę w dnie, ale mają też papierową wyściółkę, która zabezpiecza przed efektem durszlaka! Tak więc w razie przeprowadzki pamiętajcie o tych pudłach! Te nasze, już prawie spakowane! W sumie od dobrego tygodnia, ale ciągle nie możemy wyjechać!
poniedziałek, 31 października 2016
Jedna dynia, dania dwa!
No to mamy Halloween! Piszę to przebrana za wiedźmę! Żartuję oczywiście! Nie potrzebuję się przebierać, żeby wyglądem robić wrażenie! Kiedyś zapytałam prowokacyjnie Pana Domu, pokazując mu zdjęcie Iris Apfel, czy nie uważa, że powinnam malować sobie usta na czerwono. - Ty się lepiej uczesz! - odpowiedział Ukochany, wdzięcznie nawiązując do fryzury, jaką podarowała mi natura, i z którą przestałam intensywnie walczyć za pomocą przyrządów fryzjerskich w późnych latach dziewięćdziesiątych!
środa, 19 października 2016
Fasola Scarlet czyli jak nie przeminąć z wiatrem! (recipe in English)
Kazik jest niezwykły! To ten Czarodziej, u którego zaopatrujemy się w warzywa. Wśród żuławskich pól obsianych rzepakiem, pszenicą, burakami cukrowymi i kukurydzą, przycupnął Kazik ze swoim poletkiem, na którym uprawia takie niezrozumiałe dla wiejskiej publiczności wynalazki jak: brukiew, melony, brukselkę, pasternak, tykwy czy dynie ozdobne, które wspinają się po akacji do wysokości drugiego piętra i zostają tam na zawsze, bo Kazikowi nie chce się po nie wspinać!
poniedziałek, 3 października 2016
Sernik jesienny na dwa świerszcze!
Jesień bezceremonialnie umacnia się na swoich pozycjach. Wprawdzie dopiero co mignęły mi w Gdańsku jakieś włochate męskie nogi w bermudach, ale to skutek bałamutnego wpływu morza i nie można w tym akcie desperacji upatrywać nadziei na odwrócenie kierunku zmian. Za dwa miesiące nie będziemy raczej chłodzić się sorbetami, tylko zwalać winę na temperaturę za centylion kalorii wprowadzanych do organizmu pod postacią tzw. comfort food.
czwartek, 22 września 2016
Buraki & Company w sosie malinowym
Straszenie jesienią zaczęło się już jakieś dwa tygodnie temu! Koleżanka z Kanady przysłała zdjęcie czerwonego drzewa, klonu rzecz jasna, z pytaniem czy to już. Już? W tym roku paliliśmy w kominku w lipcu, który nie bez powodu nazwany został lipcopadem. Wrzesień stara się jak może, żeby zatrzeć to fatalne wspomnienie pełni lata. Jest rozkosznie ciepło i słonecznie. Wyjechał wczasujący, dumny, polski naród i nikt pod osłoną nocy nie wrzuca nam już worków ze śmieciami na posesję! Mierzeja przyjemnie opustoszała. Ale nie ma to tamto, zaczyna się jesień. Kalendarz jest nieubłagany i już za kilka tygodni trzeba będzie na Allegro zamawiać noktowizory. Wczoraj w ramach przygotowań do chłodów kupiłam sobie w lokalnym szmateksie polarowe porcięta i już wkrótce będę ociekała sexappeal'em jak ludzik Michelin.
wtorek, 20 września 2016
Dominikana black & white
Stoję sobie przy kuchni, wzrokiem hipnotyzuję malinowy sos do buraków, żeby się ładnie zredukował, gdy z komputera słyszę dźwięk anonsujący nadejście poczty! Podchodzę i widzę nową wiadomość od CEL-SocialTeam i już chcę deletem wysłać wiadomość w kosmos, ale mój wzrok spływa na treść maila:
| To zdjęcie bierze udział w konkursie! |
niedziela, 4 września 2016
Kluseczki dyniowe i basta!
niedziela, 7 sierpnia 2016
Wstążki warzywne w kremowym sosie o kaffirowej nucie!
Jeśli ktoś tak jak ja, ma cukinię w ogrodzie, szuka tysiąc pierwszego sposobu na jej przygotowanie! W szczytowym okresie owocowania cukinia jest bezlitosna. Karmimy połowę wsi, zrywamy z krzaków te naprawdę małe okazy, a i tak przez noc krzak potrafi wyprodukować sztukę wielkości maczugi!
Etykiety:
Apetina,
cukinia,
fasola,
glony kombu,
gotowanie fasoli,
kaffir,
kolendra,
kombu,
koperek,
liście limonki,
marchew,
mięta,
ogórki,
oliwa extra vergin,
płatki migdałowe,
rukola,
zielony groszek
sobota, 6 sierpnia 2016
Letnie zieleniny z fasolą, groszkiem, awokado i serem feta.
Słońce w kiszkach czyli kisimy ogórki!
No więc stało się! Ogórki, które sialiśmy do doniczek w kwietniu w Warszawie, a następnie przewoziliśmy je, niczym narządy do transplantacji, na żuławski warzywnik, zaczęły wydawać plony na tyle duże, że zaczęłam ogóreczki zamykać do słoików! Kiszone. Na zimę!
środa, 20 lipca 2016
Odchudzająco-oczyszczająca sałata z pomidorów i awokado.
Perspektywa zrzucenia kilku kilogramów jest nęcąca przez cały rok, ale w miesiącach letnich, gdy realna jest groźba, że w kostiumie kąpielowym będziemy wyglądać jak Sacha Baron Coen w filmie Bruno, czyli dracznie, problem staje się palący. Wprawdzie lipiec przekroczył już półmetek, ale przecież w czasach tanich linii lotniczych lato nie kończy się wraz z końcem sierpnia. Tak czy owak, o korzyściach bycia o rozmiar mniejszym nie trzeba nikogo przekonywać. Na dodatek, sałata, do której zrobienia chciałabym namówić osoby w każdym rozmiarze jest wyjątkowo pyszna, zdrowa i bardzo łatwa do zrobienia.
sobota, 2 lipca 2016
Chłodnik migdałowo-gruszkowy
Gdy temperatura w cieniu przekracza 30 stopni, do akcji wkracza chłodnik czyli zimna zupa. Nie jest to najskuteczniejszy sposób na ochłodę, ale przynajmniej nie trzeba rozpalać pod fajerką, żeby coś zjeść. Zimna żywność i napoje przynoszą ulgę tylko na chwilę, natomiast długotrwały skutek osiąga się wypijając gorące napoje, na przykład herbatę, jak to się robi się w krajach arabskich. Pijąc gorącą herbatę, człowiek ochoczo się poci, a pot parując z powierzchni ciała odbiera skórze ciepło, przynosząc ulgę. Dlatego też nie należy go ścierać. Recepta wydaje się prosta, choć w pewnych okolicznościach niemożliwa do zrealizowania ze względów estetycznych. Działanie podobne do gorącej herbaty ma chilli, za sprawą kapsaicyny w niej zawartej. Ten chłodzący sposób stosują Azjaci. Porządne tajskie zielone curry potrafi spocić człowieka skuteczniej niż polskie bańki pod kołdrą, choć cel w tych obu przypadkach jest różny.
czwartek, 23 czerwca 2016
Zioła i kwiaty jadalne na letnim stole!
23 czerwca to Noc Kupały, przerobiona przez Chrześcijaństwo na Noc Świętojańską, a w krajach anglosaskich celebrowana jako Midsummer. To właśnie dzisiaj wyruszamy na poszukiwanie kwiatu paproci, który ma moc obdarzania bogactwem, siłą i mądrością! Za oknem roznosi się piękny zapach, jakby ktoś rozpylił Brise, a może to właśnie wabi ten owiany tajemnicą kwiat. To podobno noc seksu i płodności, więc uważajcie na siebie, jeśli nie chcecie dostawać 500+.
środa, 4 maja 2016
Fruit crumble - brytyjski wkład w światową gastronomię! Wersja z rabarbarem!
Crumble to nic innego, jak kruszonka. Znamy z rozmaitych ciast, często drożdżowych. Ile to domowych awantur odbyło się o wyjedzoną z wierzchu kruszonkę! Kto nie wyjadał, niech się zgłosi! Ale kruszonka na drożdżowym, to jedno, a owocowe crumble, to zupełnie inna sprawa! To brytyjski wynalazek. Deser, który obok trifle, Eton mess, banoffee pie, chelsea buns czy spotted dick’a reprezentuje Anglię na arenie miedzynarodowej.
czwartek, 28 kwietnia 2016
Paryż. Od pchlego targu do Musée d'Orsay!
![]() |
| Kuchenny fartuch, gdyby ktoś miał wątpliwości. |
W Paryżu chodzi się po ulicach z bagietkami, tak jak gdzie indziej z psami. Bulangeries czyli po naszemu piekarnie, nierzadko pełniące także funkcje pâtisserie czyli cukierni są na każdym kroku. Francuzi nie boją się glutenu z pszenicy, nie lękają się pustych węglowodanów (bagietkowych ;o), na dodatek bagietki pożerają z serami, zadając kłam teoriom o szkodliwości laktozy!
środa, 6 kwietnia 2016
Między ananasem, a tamaryndowcem czyli na egzotyczną słodko - kwaśną nutę!
![]() |
| Tamaryndowiec. Złapany na gorącym uczynku w Dominikanie. |
Jeśli chcesz zabłysnąć w kuchni i się nie narobić, to jest to danie właśnie dla Ciebie! Ale zanim dojdziemy do przepisu, raport o nadejściu wiosny!
Uwaga SUPERFOOD!
Użytkownicy Facebooka lubiący tamtejszą stronę Silkdressdiet wiedzą, że od pierwszych dni wiosny żyję czosnkiem niedźwiedzim! Te śliczne i zdrowe liście stały się moją miłością kilka lat temu, gdy znalazłam je przypadkiem na zaprzyjaźnionej działce. Moim marzeniem jest, żeby przekonać do nich ponad podziałami wszystkich Polaków! ;o)
Etykiety:
ananas,
anenozyna,
curry,
czosnek niedźwiedzi,
jadalne kwiaty,
Małgorzata Kalemba-Drożdż,
mleczko kokosowe,
Pascal,
siarka,
superfood,
tamaryndowiec,
zielnik
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















