Pokazywanie postów oznaczonych etykietą espresso. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą espresso. Pokaż wszystkie posty
sobota, 6 stycznia 2018
Fascynujący świat oliwy z oliwek!
Siadając do pisania tego tekstu uprzytomniłam sobie, że wspomnienia podróży są mocno związane ze smakami, których doświadczyłam. I tak pierwszy wyjazd do Grecji ma smak chałwy kupionej na targu w Salonikach. Była ona w olbrzymich blokach, a sprzedawca z miną transplantologa odkrawał cienkie kawałki nożem niewiele mniejszym od mieczy, które dostał Jagiełło od Krzyżaków. Kruchą chałwę nakładał do najcieńszego pergaminu, jaki widziałam w życiu. Jej smaku i kruchości nie miała żadna chałwa, którą jadłam. Ani wcześniej, ani później.
wtorek, 10 lutego 2015
Kawa na Hawajach!
Jeszcze przed wyjazdem, gdy szperałam na temat Hawajów, natknęłam się na informacje o kawie z Kony, a właściwie należałoby powiedzieć o słynnej kawie z Kony! Ucieszyłam się, bo oboje jesteśmy fanatykami kawy, a pisząc te słowa mam na myśli bench mark, jakim jest maleńkie, oleiste włoskie espresso. High expectation is a guarantee of failure - powtarza do znudzenia Towarzysz Podróży! Prawdę mówiąc mocno mnie tym irytuje, bo to oznacza, że w zasadzie nie można się cieszyć myślą na coś, a przecież już to jest przyjemnością, nieprawdaż? ;o)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
