Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shiitake. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shiitake. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 października 2017

Tort gryczany z grzybami i orzechami.




Gryka z przydomowych ogródków zebrana? Wymłócona? Kosze grzybów z lasu przytargane? Orzechy się suszą? To znaczy, że jest prawie wszystko, żeby zrobić ten nadzwyczajny gryczany tort! Najpierw jednak słówko o gryce! Trochę żartowałam z tą gryką w przydomowych ogródkach, a trochę nie!

wtorek, 9 maja 2017

Jarmuż z grzybami shiitake z sosem sezamowym czyli wszyscy będziemy weganami!


Przez tydzień byłam weganką! Była to moja odpowiedź na akcję zorganizowaną przez Stowarzyszenie Empatia, które walczy z niehumanitarnym traktowaniem zwierząt. Jak z pewnością wiecie, wystartowałam z pozycji wegetariańskiej, więc nie musiałam dusić apetytu na mięsa, ale i tak dieta okazała się wyzwaniem, nie jakimś znowu wielkim, ale musiałam zachowywać czujność. Mimo tego zamówiłam w Nero z rozpędu Espresso Macchiato, a innym razem zjadłam ciastko, w którym było mleko w proszku, co przeczytałam po fakcie. Powiecie wielkie rzeczy - parę kropli mleka. No cóż, tu chodzi o zasady, a nie o ilości!

wtorek, 24 stycznia 2017

Wietnam czyli Sajgon i wegańska zupa Pho.


Sajgon ma ponoć 12 mln mieszkańców i 7,4 mln motocykli. Dla porównania, w Rzymie, który dobiega 3 mln mieszkańców, jest ok. 400 tys. jednośladów. Poza nasyceniem, różnica jest jeszcze jedna, rzymskie motocykle czasami zatrzymują się, te tutejsze nigdy, no chyba że dojadą do celu! Przechodzenie przez jezdnię, nawet na pasach (!) i na zielonym (!) polega na tym, że trzeba wkroczyć między jadące gęstym strumieniem motocykle i iść z zawziętą konsekwencją, doprowadzając, do tego, że niektóre ominą cię z przodu, a inne z tyłu.

czwartek, 21 sierpnia 2014

Kuchnia tajska w realu. Część 2. ZACHWYTY!

Psioczyłam tu na tajską kuchnię dwa odcinki temu, ale moje dąsy dotyczyły głównie zbiorowego żywienia. Dziś z ulgą popłynę z głównym nurtem i rozpłynę się w kiczowatych zachwytach!

środa, 7 maja 2014

Lentinula edodes pod strzechy! Witamy grzyby shiitake!


Grzyby shiitake rosną na drzewach (w hodowlach także na innych podłożach). Stąd nazwa - grzyby Ta-ke, które rosną na drzewach Shii.

Grzyby są w Polsce tematem sezonowym ściśle zsynchronizowanym z intensyfikacją objawów nerwicowych u transplantologów przeszczepiających wątroby. Grzybiarz polski ryje rosochatym kosturem ściółkę w poszukiwaniu materiału na marynowane grzybki do wódki i suszone do bigosu. Towarzyszy temu nacjonalistyczne przekonane, że polskie grzyby są najlepsze na świecie. Wiadomo - dobre, bo Polskie!



Nie atakuję tu grzybów, ani ich zbierania! Jestem typem zbieracza wielofunkcyjnego. Na widok kapelusza w trawie drżą mi ręce i zalewa mnie fala endorfin. Ale nie mogę zrozumieć dlaczego Polacy doznają euforycznych uniesień na myśl o maślaku, a nie potrafią docenić grzybów, które wprawdzie wyrosły nie w prapolskich kniejach, ale swoimi właściwościami kładą polskie grzyby na łopatki. Myślę o grzybie, który nazywa się Lentinula edodes czyli Shiitake, a po polsku Twardnik japoński.

Rozmawiałam z producentem tych grzybów w Polsce. Zaczął 20 lat temu z poczuciem misji, ale i chęcią zarobienia na dobrym towarze. Dwoił się i troił, żeby rozpropagować shiitake w Polsce. Miał atuty, bo żaden inny grzyb nie ma tylu udokumentowanych dobroczynnych właściwości! Na krawędzi bankructwa spróbował sprzedawać je do Skandynawii. I bingo! Olał więc polski rynek, bo co miał zrobić!

Inna historia sprzed roku. Koleżanka, która rozkręcała knajpkę z dobrym jedzeniem (bez glutaminianu sodu, kwasku cytrynowego, sody do pieczenia itd) spróbowała wprowadzić do menu shiitake. Zrobiła ulotkę dedykowaną grzybom i zachęcała do darmowego próbowania. Cena nie odbiegała od innych dań. Nie dość, że nikt nie kupował, to nikt nie chciał nawet spróbować! Akcja rozgrywała się w Warszawie, a nie w prowincjonalnym miasteczku! Aż dziw bierze, że Polacy, w swym konserwatyzmie, nadal nie rozniecają ognia chubkami!

W Japonii shiitake to najpopularniejszy grzyb. Hodowany w wielu Azjatyckich krajach - Chinach, Korei Południowej i na Tajwanie. Jeszcze do końca lat dziewięćdziesiątych liderem w produkcji była Japonia, ale prześcignęły ją Chiny. W tej chwili roczna produkcja w tej części świata to miliony ton! Shiitake hodowane są także w Australii, USA i w wielu krajach europejskich.
 

Tak wygląda hodowla na pniach. Początek cyklu.

 Za co kochamy shiitake?

 W tradycyjnej medycynie Dalekiego Wschodu grzyb shiitake znany jest jako "eliksir życia". Jego unikatowe właściwości powodują odzyskanie witalności, wzmacniają system odpornościowy oraz pomagają w zwalczaniu stresu. Ma silne działanie przeciwnowotworowe, przeciwwirusowe i antybakteryjne. Według najnowszych badań laboratoryjnych Shiitake zapobiega rozmnażaniu się w tkankach wirusa HIV.

Grzyb ten stał się sensacją gdy dokonano dwóch odkryć jednocześnie - wyodrębniono po raz pierwszy glukozyd Lentinian (Lentinula edodes - łac.) o unikalnych właściwościach przeciwnowotworowych oraz nieposiadające odpowiednika w świecie roślinnym związki lotne nazwane "fitocydami grzybowymi", zdolne do walki z wirusami, od najmniej szkodliwych adenonowirusów (powodujących katar) do wirusa HIV.

Oprócz tego Shiitake posiada unikalną właściwość obniżania poziomu cholesterolu, sprzyja normalizacji ciśnienia tętniczego, tłumi patogenną florę w organizmie. Shiitake to wspaniały immunoregulator i może być stosowany jako środek zapobiegawczy w profilaktyce chorób wirusowych i przeziębień. W cukrzycy grzyb ten stosowany jest w charakterze środka obniżającego poziom cukru.

W grzybach shiitake występują duże ilości witamin z grupy B, witaminy D, A, C, E, H, K i PP oraz kwas pantotenowy. Stwierdzono na przykład, że 100 g świeżych grzybów zaspokaja około 25% dziennego zapotrzebowania na niacynę (PP) i w około 20% na witaminę B2. Zawartość witamin w grzybach jest też często o wiele wyższa niż w większości warzyw.

Wbrew utartym przekonaniom, grzyby zawierają również sporo łatwo przyswajalnego białka. Nasz organizm nie trawi natomiast celulozy i chityny, budującej ściany komórek grzybni. Związki te pełnią rolę substancji balastowych, pobudzających procesy trawienne.

Jak wspomniałam kilka dni temu, używam suszonych grzybów shiitake, których zapas przywieźliśmy w tym roku z Tajlandii. Ale kupowałam też sklepach internetowych. Czasami, jak trafiam w hipermarkecie, kupuję świeże, ale nie są tak cudownie jędrne, jak te świeże kupowane w Tajlandii. Poza tym, nigdy nie wiadomo kiedy akurat będą.

Suszony grzyby należy namoczyć przez kilka godzin, śmiało można zalać je wodą rano, żeby nadawały się do obróbki po powrocie z pracy. Nóżki raczej nie nadają się do jedzenia, bo są nawet po tylu godzinach w wodzie zadziwiająco twarde, a kapelusze pokrojone w paseczki duszą się ok. 10 - 15 minut.





Poniżej świeże shiitake, obok grzybów enokitake (białe), shimeji i świeżych grzybów mun.



Shiitake można dodawać w zasadzie do wszystkiego. Robiłam je z warzywami i orzechami, a w poprzednim odcinku były z kaszą.
 

Poniżej danie ugotowane przez nas w Tajlandii, a więc ze świeżych grzybów i warzyw.