środa, 20 lipca 2016

Odchudzająco-oczyszczająca sałata z pomidorów i awokado.


Perspektywa zrzucenia kilku kilogramów jest nęcąca przez cały rok, ale w miesiącach letnich, gdy realna jest groźba, że w kostiumie kąpielowym będziemy wyglądać jak Sacha Baron Coen w filmie Bruno, czyli dracznie, problem staje się palący. Wprawdzie lipiec przekroczył już półmetek, ale przecież w czasach tanich linii lotniczych lato nie kończy się wraz z końcem sierpnia. Tak czy owak, o korzyściach bycia o rozmiar mniejszym nie trzeba nikogo przekonywać. Na dodatek, sałata, do której zrobienia chciałabym namówić osoby w każdym rozmiarze jest wyjątkowo pyszna, zdrowa i bardzo łatwa do zrobienia.
Jestem gotowa się założyć, że połączenie składników tej sałaty nikomu nie wyda się zaskakujące, mało tego, przypuszczam wiele osób może ją mieć w swoim portfolio. Ja po raz pierwszy zrobiłam ją przypadkiem, to znaczy z tego, co było w lodówce. Było to w Dominikanie, gdzie wbrew powszechnemu wyobrażeniu kraju tropikalnego, półki warzywniaków wcale nie uginają się pod ciężarem nieprzebranego bogactwa warzyw i owoców, ale szczęśliwie to, co jest dojrzało po bożemu na krzaku czy na drzewie i smakuje jak u nas przed wojną ;o) No więc pamiętnego dnia były we wspomnianej lodówce: awokado (awokada właściwie, cała szuflada wielkich jak piłka do szczypiorniaka), pomidory, cebula, kolendra i limonka. Tak się składa, że są to produkty wyjątkowe pod względem wartości odżywczych - dostarczają bogactwa składników, sycą, a na dokładkę odchudzają! To coś takiego jak bycie pięknym, mądrym, zdrowym i bogatym. Sałata okazała się takim hitem, że robiłam ją codziennie i nie chciała się znudzić! W efekcie, po miesiącu ważyłam o trzy kilogramy mniej, nie zmieniając nawyków żywieniowych.


Teraz jest najlepsza pora roku, żeby zakochać się w tej sałacie, bo pomidory wyhodowane na słońcu nareszcie mają smak i z godnością mogą uczestniczyć w tym wyjątkowym daniu! 

AWOKADO, choć bardzo kaloryczne (160kcal/100gr) nie tuczy, bo zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe oraz witaminę B6, które przyspieszają przemianę materii! Owoc ten bogaty jest niemal we wszystko ;o) Doliczono się ponad 80 związków w tej niepozornej gruszce. Awokado ma cudowny wpływ na układ sercowo-naczyniowy, nerwowy, oczy, układ odpornościowy; działa przeciwzapalnie i przeciwnowotworowo.




POMIDORY z kolei mają kalorii tyle, co kot napłakał, bo 18 kcal/100gr, więc można je wcinać bezkarnie bez mierzenia się w pasie i ciesząc się z dobrodziejstwa, jakie w sobie mają. A jest tego niemało! Pomidory oczyszczają organizm z toksyn, oczyszczają krew, pobudzają trawienie, osłabiony apetyt i likwidują zaparcia. Zawierają likopen, silny przeciwutleniacz, który neutralizuje wolne rodniki czyli działa przeciwnowotworowo. Wysokie spożycie likopenu może zmniejszyć ryzyko zachorowania m.in. na raka prostaty. Potwierdzają to badania przeprowadzone na grupie 48 tys. mężczyzn, których zwyczaje żywieniowe obserwowano przez 4 lata. Warto pamiętać, że wchłanianie likopenu wspomaga tłuszcz, dlatego do naszej sałaty dodajemy kilka łyżek wysokiej jakości oliwy extra vergin. 



Teraz CEBULA! Są naukowo potwierdzone dowody, że przeciwdziała nowotworom, też za sprawą antyoksydantów, ale w tym przypadku flawonoidu o nazwie kwercetyna. Zapobiega zakrzepom i zawałom, obniża ciśnienie krwi i poziom złego cholesterolu. Dobrze działa w przeziębieniach, umie też uspokoić ;o)

KOLENDRA też ma swoje zasługi! Pobudza wydzielanie śliny i soku żołądkowego , przyczyniając się w ten sposób do przyspieszenia przemiany materii. Zauważyłam, że wszyscy uwielbiają kolendrę! Nie potrafię zrozumieć dlaczego nie jest sprzedawana w pęczkach jak natka! Jest wprawdzie bardziej wrażliwa i szybciej więdnie, ale trzymana w wodzie radzi sobie dosyć dobrze! Ja w tym roku, po raz kolejny, zasiałam kolendrę na żuławskim warzywniczku i wyrósł gruby włochaty wałek zieleniny do codziennego użytku! Dodaję ją praktycznie do wszystkiego. Gdyby ktoś chciał pójść w moje ślady, informuję, że kolendra wzrasta bardzo szybko i można ją wysiać także teraz na sierpniowe zbiory. 




Nawiasem mówiąc, równie wdzięczna w uprawie jest rukola. Obie, jeśli pozwolimy im zakwitnąć, same się wysiewają, a więc można mieć self running gardening - marzenie każdego ogrodnika! Tylko nigdy nie wiadomo, w którym miejscu coś wyrośnie, ale to już inna historia.

W zasadzie wszystko już zostało powiedziane, chociaż nie. Nie wspomniałam, że fortyfikowałam tę sałatę szlachetnymi węglowodanami w postaci kasz i quinoi czyli komosy ryżowej. Doskonały efekt daje dodatek kaszy jęczmiennej czyli pęczaku, a z dodatkiem czarnej komosy otrzymujemy wytworne salonowe danie! To właśnie jest na zdjęciach.

Składniki:
1 awokado
3-4 średniej wielkości pomidory
1 spora cebula
porządny pęczek kolendry
sok z połowy limonki
4 łyżki oliwy extra vergin
5 łyżek ugotowanej komosy, jeśli po posiłku chcemy przenosić góry ;o)

Wykonanie:
Awokado i pomidory pokroić w kawałki wielkości ok. 2 cm, cebulę w piórka, kolendrę posiekać, wycisnąć sok z limonki, dodać oliwę i ewentualnie komosę lub kaszę (może być kuskus), wymieszać, dodać świeżo zmielony pieprz, oddać się konsumpcji i chudnąć! 




2 komentarze:

  1. Sałata jest pyszna w wersji bez komosy również :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dostałaś Katarzyna wersję light ;o)

    OdpowiedzUsuń